Pojawiło się doniesienie o kolejnej próbie wprowadzenia kontroli treści w Internecie. Tym razem, dla odmiany, chodzi o ochronę dzieci przed pornografią (w odróżnieniu od ochrony przed pornografią dziecięcą; terroryzm i handel narkotykami nadal czekają na swój moment). I oto czytamy:
- Mamy sporo zgłoszeń od dzieci, które natrafiły na nieodpowiednie treści w internecie, i szukają u nas pomocy. (…) – mówi Marta Wojtas (…) [z] Fundacji Dzieci Niczyje.
(…)
Problemem jest jednak ciągle według Marty Wojtas zabezpieczenie takich treści: - Wyskakuje jakiś baner z informacją o dostępie dla osób powyżej 18 r.ż, który bardzo łatwo ominąć, a często nawet i tego nie ma, kiedy strona zarejestrowana jest w jakimś egzotycznym kraju
Fundacja Dzieci Niczyje konsekwentnie popiera wszelkie plany ochrony dzieci przez cenzurowanie Internetu ([1], [2], [3], [4]) – w przeciwieństwie zresztą do stanowiska fundacji Kidprotect.
Generalnie można jak najbardziej uwierzyć, że ktoś zupełnie poważnie uważa, że wprowadzenie mechanizmów blokowania treści w internecie na poziomie dostawcy jest najlepszym pomysłem na ochronę dzieci przed szkodliwym wpływem pewnych przekazów, a związane z tymi mechanizmami niebezpieczeństwa są pomijalne.
Ale naprawdę trudno uwierzyć w te tabuny dzieci, które przeklikują się przez bannery z napisem „od 18 lat”, żeby, zobaczywszy, że kryje się za nimi pornografia, lecieć po pomoc do jakiejkolwiek fundacji.
Jakiś test z historii baseballa jak w grze pt. Larry cz. 1 był i tyle. Dzieciaki młode to nie pamiętają gwiazd. Choć teraz z internetami to może nie mieć sensu.
Ale naprawdę trudno uwierzyć w te tabuny dzieci, które przeklikują się przez bannery z napisem „od 18 lat”, żeby, zobaczywszy, że kryje się za nimi pornografia, lecieć po pomoc do jakiejkolwiek fundacji.
Wątpię, że by to o nie chodziło.
Problem istnieje, ale rozwiązanie jest jeszcze prostsze niż cenzurowanie internetu: rodzice, interesujcie się swoimi pociechami, a nie zostawiajcie je samopas na kompie.
Sigvatr -- jak to rodzice? Przecież wina jest telewizja, internet, gry komputerowe,przemoc i seks. Rodzice nie mają żadnego wpływu na swoje dzieci. Muszą pracować na ich utrzymanie wszakże, więc nawet czasu nie ma.
Po za tym jesteś przeciwko kiedy dzieci cierpią? Podejrzana twoja persona się stała, przecież dzieci cierpią :/