Film „Collateral Murder”, który dwa dni temu wypuściło WikiLeaks, większość ludzi pewnie już zdążyła zobaczyć. Jeśli ktoś go dotąd nie widział i nie jest dzieckiem lub osobą szczególnie wrażliwą na sceny zabijania – polecam.
Na nagraniu widać, jak żołnierze USA w Iraku strzelają z helikoptera do grupy kilkunastu osób, uznając, że sprzęt niesiony przez dziennikarzy agencji Reuters to na pewno broń. Po ataku, kiedy przy rannym dziennikarzu czołgającym się po chodniku zatrzymuje się samochód, a wysiadający z niego ludzie próbują go ratować – Amerykanie otwierają nie sprowokowany ogień również do nich.
Tak ma najwyraźniej wyglądać ta słynna
Pamiętamy takie sformułowania? Te historie o tym, jak to Amerykanie stają na rzęsach, żeby cywilom nie działa się krzywda, jaki to jest humanitarny konflikt, jak to tylko szybciutko zdejmiemy Saddama i już nas nie ma?
Możemy tych bredni nie pamiętać – wojna w Iraku trwa już siedem długich lat. Trochę takiej propagandy wojennej zostało w Internecie, myślę, że to dobra okazja, żeby do niej sięgnąć. Na przykład:
Operacja chirurgiczna (Wprost, 14/2003)
Bombardowania są wprawdzie intensywne, ale bardzo selektywne. Liczba ofiar wśród ludności cywilnej rośnie, ale biorąc pod uwagę skalę działań wojskowych, jest ograniczona. Mogłaby być minimalna, gdyby nie taktyka Saddama, który - jak wszystko na to wskazuje - jedynej szansy na przetrwanie upatruje w próbie przekształcenia laserowochirurgicznej wojny, jaką prowadzą Amerykanie, w rzeź.
(…)
Ponieważ siły zbrojne USA są w stanie atakować cele wojskowe z dużą dokładnością, bez wyrządzania szkód wśród ludności (nawet w gęsto zaludnionych miastach),
(…)
Niezwykle skomplikowane cele polityczne zostały przekute w bardzo pomysłowy plan militarny, który zastąpił destrukcję precyzją i szybkością
(…)
Najbardziej optymistycznego scenariusza nowoczesnej wojny w Iraku nie udało się zrealizować - Amerykanie nie zdołali wyeliminować Husajna i jego popleczników już w pierwszych godzinach kampanii za pomocą precyzyjnego ataku lotniczego. Wojna w Iraku, choć wiadomo, że nie potrwa godziny czy dni, ale tygodnie, jeśli nie miesiące, nadal pozostaje jednak operacją bez precedensu.
(…)
Amerykanie wciąż realizują założenia błyskawicznego, chirurgicznego ataku wymierzonego w samo serce państwa rządzonego przez dyktatora. Świadomie rezygnują z metod walki, które mogłyby przeciwników wojny utwierdzić w przekonaniu, że mają do czynienia z agresją, a nie - jak sugeruje nazwa operacji ("Iracka wolność") - z wyzwalaniem Irakijczyków spod władzy reżimu.
(…)
Stratedzy amerykańscy założyli, że rezygnacja ze zmasowanych ataków lotniczych będzie najlepszym sposobem uniknięcia licznych ofiar wśród cywilów - nawet kosztem większych strat własnych.
Ciekawe, prawda? Zwłaszcza ten ostatni fragment wypada zderzyć z obroną ujawnionej rzezi cywilów:
Każdy przeszkolony żołnierz mając do wyboru śmierć sojusznika lub zabicie człowieka mogącego zagrozić życiu jego kompanów zdecydowanie wybierze to drugie.
Cóż… Wojna to wojna. Ciekawe, kiedy znowu zaczną nam wmawiać, że kolejna „operacja” będzie już, w przeciwieństwie do dawnych wojen, nowoczesna, czysta i precyzyjna.
„Bujać – to my, panowie szlachta!”
Prawdopodobnie najzabawniejszy żart primaaprilisowy – przynajmniej z tych, na które ja się natknąłem – przygotowała organizacja Electronic Frontier Foundation.
Google pyta: jesz jeszcze tę kanapkę?
(…)
Firmy i szkoły uczestniczące w Sidle zostaną uwolnione od potrzeby zbierania swoich tac, w zamian za to pozwalając wyznaczonym przez Google „Foodlerom” przejrzeć resztki jedzenia w celu, jak opisuje firma, „analizy skierowanej na udoskonalenie oferty spożywczej i lepiej dostosowane przyszłe żywienie”. Klienci będą mogli potem odwiedzić spersonalizowane strony opisujące, czego nie zjedli i jak smaczne okazało się to być.
(…)
Edit: Błąd. To jest lepsze: Likwidacja ustawowych dni wolnych od pracy w święta wyznaniowe.